Jerez de la Frontera nie leży na wybrzeżu. To miasto w głębi lądu, największa gmina w prowincji Kadyks pod względem liczby ludności. Trafiło do tego przewodnika, ponieważ lądują tu nabywcy, dla których ceny na wybrzeżu są zbyt wysokie. Według danych portalu Idealista z lipca 2026 roku ceny wywoławcze za metr kwadratowy w Kadyksie są wyższe o około siedem dziesiątych, w El Puerto de Santa María o mniej więcej połowę, w Conil prawie dwukrotnie, a w Tarifie ponad dwukrotnie. To prawdziwe hiszpańskie miasto, znane z handlu sherry, szkoły jeździeckiej i lotniska obsługującego prowincję, a nie kurort.
Według stanu na 1 stycznia 2025 roku zameldowanych było tu około dwustu czternastu tysięcy osób. Cudzoziemcy stanowili nieco ponad dziewięć tysięcy, czyli mniej niż co dwudziesty mieszkaniec. Najliczniejszą grupą byli Kolumbijczycy, stanowiąc około jednej ósmej całej populacji obcokrajowców. Gmina zajmuje powierzchnię blisko tysiąca dwustu kilometrów kwadratowych i obejmuje okoliczne wsie, dlatego na portalu Idealista widnieje dzielnica o nazwie Pedanías este.
W ciągu roku do lipca 2026 ceny wywoławcze wzrosły o około jedną szóstą, wolniej niż w El Puerto, ale szybciej niż w Kadyksie czy Tarifie. Idealista wymienia trzynaście dzielnic, podając ceny dla dwunastu, a rozpiętość jest duża: najdroższa kosztuje o około siedem dziesiątych więcej niż najtańsza. Ceny w niektórych tanich dzielnicach rosną najszybciej, więc różnica w cenie nie jest stała. Nie opublikowano informacji o przypisanym szpitalu referencyjnym, a nasze normy klimatyczne pochodzą ze stacji na lotnisku, a nie z samego miasta.